Przejdź do treści
Tracker30 października 2026: OpenAI ChatGPT Ads: automatyczne przepisywanie reklam od 30 października 2026

81% marketerów nadal nazywa widoczność w AI po prostu SEO

Nowe badanie pokazuje, że firmy wdrażają działania pod wyszukiwarki generatywne, ale nie budują dla nich osobnych struktur. To rozsądne podejście, jeśli tradycyjne SEO zostanie rozszerzone o PR, monitoring cytowań i dane o marce.

Ekran LED na biurowcu w centrum Warszawy pokazuje białe pole wyszukiwania z lupą, symbol SEO w erze nowych wyszukiwań. (obraz wygenerowany przez AI)
W tym tekście: 7 części
  1. Co pokazuje badanie
  2. Co pozostaje wspólne z SEO
  3. Co jest nowe
  4. Dlaczego dostawcy muszą udowodnić wpływ
  5. Dane
  6. Co to oznacza dla polskiego rynku
  7. Podsumowanie

Branża stworzyła kilka nazw dla optymalizacji widoczności w odpowiedziach AI: GEO, AEO, LLMO i AI search optimization. Marketerzy pozostają znacznie bardziej zachowawczy. Według badania opisanego przez Search Engine Land 81 proc. nadal nazywa swoją wewnętrzną strategię po prostu SEO.

To nie musi świadczyć o braku wiedzy. Może oznaczać, że firmy traktują wyszukiwanie generatywne jako kolejną powierzchnię dystrybucji, a nie całkowicie nową dyscyplinę. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy stara nazwa oznacza również stare metody i stare KPI.

Co pokazuje badanie

Search Engine Land podaje, że 81 proc. marketerów określa strategię widoczności w AI jako SEO. 70 proc. osób szukających dostawcy użyłoby frazy AI search optimization albo tradycyjnego SEO.

Wynik ma znaczenie dla agencji i dostawców narzędzi. Rynek nie potrzebuje kolejnego skrótu tak bardzo, jak jasnego wyjaśnienia, jakie dodatkowe zadania i wyniki obejmuje usługa.

Inne badania potwierdzają wzrost budżetów. Digiday podawał, że 55 proc. ankietowanych marketerów wydzieliło środki na GEO, a w części firm stanowiły one 11-20 proc. budżetu wyszukiwania. Liczb nie należy bezpośrednio łączyć, ponieważ pochodzą z różnych prób i metodologii.

Co pozostaje wspólne z SEO

Modele AI nadal korzystają z treści dostępnych w sieci, sygnałów marki, uporządkowanych informacji i źródeł cieszących się zaufaniem. Podstawy techniczne nie znikają. Strona musi być dostępna, szybka, logicznie połączona i zrozumiała dla systemów indeksujących.

Pozostaje również potrzeba odpowiadania na konkretne pytania użytkowników. Treść powinna zawierać jasne definicje, dane, autora, datę i źródła. To praktyki znane z dobrego SEO, a nie rewolucyjny zestaw sztuczek.

Co jest nowe

Klasyczne SEO koncentrowało się na pozycji strony i kliknięciu. W AI marka może zostać wymieniona bez linku, zacytowana obok konkurenta albo pominięta mimo wysokiej pozycji organicznej.

Dlatego potrzebne są nowe wskaźniki:

  • udział marki w odpowiedziach dla określonego zestawu pytań,
  • liczba i jakość cytowań,
  • poprawność informacji o produkcie,
  • wydźwięk rekomendacji,
  • obecność źródeł zewnętrznych potwierdzających wiarygodność.

Zmienia się również zakres zespołu. Widoczność w AI zależy od publikacji redakcyjnych, recenzji, forów, YouTube, dokumentacji i stron partnerów. Sam dział SEO nie kontroluje wszystkich tych powierzchni.

Dlaczego dostawcy muszą udowodnić wpływ

Łatwo sprzedać dashboard pokazujący liczbę wzmianek. Trudniej wykazać, że zmiana wynika z konkretnych działań i wpłynęła na biznes.

Modele aktualizują się niezależnie, a odpowiedzi mogą różnić się między użytkownikami. Dlatego pomiar powinien opierać się na stałym zestawie promptów, kilku systemach, regularnych interwałach i zapisie odpowiedzi.

Warto również badać wskaźniki pośrednie: wzrost wyszukiwań brandowych, ruch bezpośredni, konwersje wspomagane i pytania klientów wskazujące AI jako źródło informacji.

Dane

  • 81 proc. marketerów nadal nazywa wewnętrzną strategię widoczności w AI SEO,
  • 70 proc. szukałoby dostawcy przez frazę związaną z AI search lub SEO,
  • 55 proc. ankietowanych w innym badaniu miało wydzielony budżet na GEO,
  • 11-20 proc. budżetu wyszukiwania przeznaczała na GEO część badanych firm.

Co to oznacza dla polskiego rynku

Polskie firmy nie muszą tworzyć osobnego działu GEO. Powinny jednak rozszerzyć odpowiedzialność obecnego zespołu SEO o współpracę z PR, contentem, produktem i analityką.

Brief dla agencji powinien zawierać listę tematów i pytań biznesowych, nie tylko frazy kluczowe. Przykładowo producent oprogramowania powinien monitorować pytania o porównanie kategorii, wdrożenie, bezpieczeństwo i koszty.

Umowa nie powinna gwarantować określonej liczby cytowań bez opisania metodologii. Ważniejsze są transparentne dane wejściowe, częstotliwość pomiaru i oddzielenie efektu kampanii od zmian modelu.

Podsumowanie

SEO pozostaje użyteczną nazwą, jeśli zmienia się jego zakres. Widoczność w AI wymaga tych samych fundamentów technicznych i jakościowych, ale dodaje PR, reputację oraz nowy pomiar. Największym błędem nie jest nazywanie GEO SEO. Jest nim rozliczanie nowego środowiska wyłącznie po pozycjach i kliknięciach.

Źródła

  1. Search Engine Land: AI search is here, but marketers still call it SEO (otwiera się w nowej karcie)
  2. Fractl: Stop Pitching GEO: Here’s the Language Marketing Decision-Makers Use (otwiera się w nowej karcie)
  3. Digiday: Marketers shift growing shares of search spending to GEO (otwiera się w nowej karcie)

Widzisz błąd? Napisz do redakcji. Sprostowania: jak zgłosić.

Statystyki i osadzone posty. Za Twoją zgodą używamy Google Analytics, narzędzi Google (zapis na newsletter, ankiety) i pokazujemy posty z Instagrama, X i LinkedIna. Bez zgody nie ładujemy tych skryptów ani cookies. Polityka prywatności