Przejdź do treści
Tracker30 października 2026: OpenAI ChatGPT Ads: automatyczne przepisywanie reklam od 30 października 2026

Doda z zarzutami za promocję suplementów. Granica między reklamą żywności i leku

Prokuratura zarzuca Dorocie Rabczewskiej przypisywanie suplementom właściwości leczniczych. Sprawa pokazuje, że odpowiedzialność za komunikację produktu może dotyczyć jednocześnie marki, influencera i osób zatwierdzających kampanię.

Kobieta wysypuje białe kapsułki z nieoznakowanej butelki na dłoń, a suplementy diety budzą spory o obietnice zdrowotne. (obraz wygenerowany przez AI)
W tym tekście: 6 części
  1. Jakie zarzuty opisuje prokuratura
  2. Suplement nie może udawać leku
  3. Oznaczenie reklamy to osobny obowiązek
  4. Dane, które warto zapamiętać
  5. Co to oznacza dla polskiego rynku
  6. Podsumowanie

Dorota Rabczewska usłyszała zarzuty dotyczące promocji suplementów diety własnej marki. Według prokuratury komunikacja w mediach społecznościowych mogła przypisywać dwóm produktom właściwości lecznicze, mimo że suplementy są prawnie kwalifikowane jako żywność, a nie produkty lecznicze.

Piosenkarka nie przyznaje, że mówiła o leczeniu chorób. Ostateczna ocena należy do sądu. Już teraz sprawa jest jednak ważnym sygnałem dla marek health, beauty i wellness: ryzyko nie kończy się na niewłaściwym oznaczeniu współpracy reklamowej.

Jakie zarzuty opisuje prokuratura

Jak podają WirtualneMedia, Rynek Zdrowia i serwisy branży farmaceutycznej, postępowanie dotyczyło materiałów promujących produkty Doda D'eau Mega Colostrum oraz drugi suplement oferowany pod marką artystki. Śledczy analizowali wypowiedzi odnoszące się m.in. do choroby Hashimoto i problemów zdrowotnych.

Zawiadomienie miał złożyć w maju 2025 roku Główny Inspektor Farmaceutyczny. Według Rynku Zdrowia maksymalna grzywna grożąca w tej sprawie może sięgnąć 1,08 mln zł.

To nadal zarzuty, a nie prawomocne rozstrzygnięcie. Fakt, że postępowanie karne zostało wszczęte, pokazuje jednak, iż publikacja w social mediach może zostać potraktowana jako formalna reklama produktu podlegająca szczególnym ograniczeniom.

Suplement nie może udawać leku

Podstawowa granica jest czytelna: suplement diety uzupełnia dietę, ale nie jest lekiem. W przekazie nie można przypisywać mu zapobiegania chorobom ani ich leczenia.

Znaczenie ma nie tylko dosłowne użycie słowa leczy. Ryzyko może tworzyć cały kontekst wypowiedzi: opis diagnozy, sugestia poprawy wyników, historia powrotu do zdrowia, nazwa produktu, grafika lub wezwanie do zakupu.

Artykuł 130 Prawa farmaceutycznego przewiduje sankcje za przypisywanie produktowi właściwości produktu leczniczego, gdy nie jest on dopuszczonym lekiem. Równolegle przepisy żywnościowe ograniczają stosowanie nieautoryzowanych oświadczeń zdrowotnych.

Oznaczenie reklamy to osobny obowiązek

UOKiK wymaga jednoznacznego oznaczania komercyjnych publikacji influencerów. Jeśli twórca promuje własny produkt, aktywna sprzedaż powinna być oznaczona jako autopromocja.

Poprawne oznaczenie nie legalizuje jednak treści. Post z etykietą reklama nadal może naruszać prawo, jeśli obiecuje działanie lecznicze. Marketer musi więc kontrolować dwa poziomy zgodności:

  • przejrzystość komercyjnego charakteru materiału,
  • merytoryczną dopuszczalność stwierdzeń o produkcie.

UOKiK nałożył wcześniej ponad 5 mln zł łącznych kar w sprawie kryptoreklamy suplementów na Instagramie. Tam głównym problemem było oznaczenie materiałów. Obecna sprawa pokazuje, że kontrola przesuwa się również na treść obietnicy.

Dane, które warto zapamiętać

  • do 1,08 mln zł może wynieść grzywna opisywana w związku ze sprawą,
  • dwa produkty znalazły się w zakresie zarzutów według informacji prokuratury,
  • w maju 2025 roku GIF miał złożyć zawiadomienie,
  • ponad 5 mln zł wyniosły wcześniejsze łączne kary UOKiK dotyczące kryptoreklamy suplementów.

Co to oznacza dla polskiego rynku

Marki powinny odejść od akceptowania pojedynczego posta na rzecz zatwierdzania całego scenariusza. Wideo może zawierać ryzykowne sformułowanie, którego nie ma w opisie ani na planszy produktowej.

Po drugie, brief dla influencera powinien zawierać listę dopuszczonych oświadczeń oraz sformułowań zabronionych. Ogólne polecenie, by nie obiecywać leczenia, jest zbyt nieprecyzyjne.

Po trzecie, należy kontrolować materiały spontaniczne. Relacja na żywo, odpowiedź na komentarz lub dodatkowy film może stać się reklamą, jeśli zawiera zachętę do zakupu.

Po czwarte, marka potrzebuje archiwum zgód. Każde twierdzenie zdrowotne powinno mieć podstawę prawną i wskazaną osobę odpowiedzialną za akceptację.

Agencje powinny też jasno określić w umowie, kto odpowiada za ostateczny scenariusz. Influencer nie może być traktowany jako jedyny właściciel ryzyka, jeżeli marka dostarczyła mu konkretne komunikaty sprzedażowe.

Podsumowanie

Sprawa Doroty Rabczewskiej nie przesądza winy, ale zmienia poziom ryzyka w influencer marketingu suplementów. Granica między doświadczeniem osobistym a obietnicą leczniczą jest cienka, szczególnie w krótkim wideo. Dla marek najlepszą ochroną nie jest drobny druk, lecz rygorystyczny proces akceptacji całego przekazu.

Źródła

  1. Rynek Zdrowia: Doda odpowiedziała na zarzuty. "Nie mówiłam, że moje suplementy leczą" (otwiera się w nowej karcie)
  2. Mgr.farm: Doda usłyszała zarzuty za reklamowanie suplementów jak leków (otwiera się w nowej karcie)
  3. Cowzdrowiu.pl: GIF zgłasza sprawę Dody do prokuratury. Chodzi o suplementy (otwiera się w nowej karcie)
  4. Medexpress.pl: GIF odpowiada znanej piosenkarce po zarzutach ws. suplementów: nie mamy wpływu na decyzje prokuratury (otwiera się w nowej karcie)

Widzisz błąd? Napisz do redakcji. Sprostowania: jak zgłosić.

Statystyki i osadzone posty. Za Twoją zgodą używamy Google Analytics, narzędzi Google (zapis na newsletter, ankiety) i pokazujemy posty z Instagrama, X i LinkedIna. Bez zgody nie ładujemy tych skryptów ani cookies. Polityka prywatności